Ducati Scrambler 1100, największy przedstawiciel z ekipy scramblerów, który zachował wizualne elementy charakterystyczne dla motocykli lubiących lekki teren. Zdecydowanie zjazd z z szosy nie jest wskazany dla opisywanego modelu. Pomimo agresywnego, lekko offroadowego wyglądu jego królestwem asfalt.

Pierwsze wrażenie, wysoki poziom designu, porządne jakościowo materiały. Sprawnie dobrany miks elementów takich jak chrom, pikowane siodło, satynowe i szczotkowane aluminium robi robotę. Motocykl którą latałem to wersja S, czyli szprychy, aluminiowe błotniki oraz niższa kierownica. Pozycja za kierownicą kusiła do mocno agresywnej jazdy.

 

Ducati posiada silnik o pojemności 1100 cm3 i mocy 86 koni. Jak dla mnie, zupełnie wystarczyło do dobrej zabawy. Silnik doskonale znany fanom marki pochodzi z Monstera Evo. Nie będę się tu rozwodził i zanudzał danymi o rodzaju wtrysku paliwa, normami które spełnia motocykl itd. Skupie się raczej na ty co kochają fani marki, czyli nad pracą silnik, nad dźwiękiem przy odpalaniu motocykla, delikatnym basowym pomrukiem po paniczny ryk na wyższych obrotach.

Charakterystyczne wibracje, niepowtarzalna audio paleta przy hamowaniu silnikiem, czy reakcja na odkręcenie manetki. To czego nie da się podrobić. Oczywiście, jako człowiek który w każdym motocyklu widzi potencjalnego dawcę do personalizacji, pierwsze co bym zrobił to wywalenie seryjnych tłumików.

Nie to że wyglądają źle, wprost przeciwnie, idealnie komponują się z motocyklem. Uwolnienie symfonii jest wskazane. Jeżeli ktoś z czytających ten tekst, jest lub będzie właścicielem tego motocykla, proszony jest o wymianę układu wydechowego i zgłoszenie się do mnie celem odsłuchania i uwiecznienie efektu. Oczywiście temat wymiany nie dotyczy kolektorów. Te wyglądają obłędnie.

Przednie i tylne zawieszenie idealnie ze sobą współgrają. Współpraca odbywa się na stopie wizualnej jak i technicznej. USD i szprychy to ostatnio bardzo częste połączenie. Nie ma się co dziwić, poezja dla oczu.

Przez bardzo długi czas nie mogłem przekonać się do ledowych reflektorów. Waliło to dla mnie tandetom i przerostem formy. Do momentu, kiedy zobaczyłem jak zrobiło to Ducati. Jest bardzo dobrze. Charakterystyczne X wewnątrz klosza dodaje tego czegoś co sprawia że zaiskrzyło między nami. Dodatkowo srebro-czarne wykończenie trzyma kupy całe to ledowe szaleństwo.

Tylne oświetlenie jest idealnie wkomponowane pomiędzy wydech, siodło i stelaż uchwytu rejestracji. Nie ma się co oszukiwać, włosi potrafią zrobić tak, żeby było ładnie.

Nawet kierunkowskazy udało się zrobić ta, ażeby wyglądało po ludzku. Na szczęście, nie są średnicy garnka do gotowania makaronu, a kształtem wpasowują się w bryłę motocykla.

Przy kierownicy mamy względny wizualny i ergonomiczny porządek. Półka, risery, kierownica i może zbyt za bardzo „odstający” licznik. Fajnie gdyby był przesunięty bliżej półki. To szczegół łatwy do usunięcia.

Układ hamulcowy nie dość że wygląda to i idealnie działa. Brembo jak to Brembo zdało egzamin pod każdym względem.

Nie ma nic bardziej cieszącego oko niż tłusty układ hamulcowy połączony z tłustą felgą, tłustą oponą i szprychą.

Ducati Scrambler 1100S jak każdy nowoczesny motocykl, naszpikowany jest elektroniką i systemami wspomagającymi kierownika. Nie będę ich tu opisywał. Każdy zainteresowany może to wyggoglować. Wolę skupiać się na wizualnym aspektem i tym co można poprawić, aby było według mnie idealnie.

Ja pisałem na samym początku, motocykl stworzony jest do poruszania się po twardym podłożu. Najzwyczajniej w świecie, na miękkim podłożu przeszkadza jego masa. Promień skrętu też jest tu ogranicznikiem.  Długie zakręty to to w czym Ducati czuje się najlepiej.

Ogólnie mówiąc w motocyklu można się zakochać. Ma to coś. Praca silnika,  gang, specyficzna dla marki praca skrzyni biegów, pozycja za kierownicą i ochocze rozpędzanie się motocykla daje niezapomniane wrażenia z jazdy.  Motocykl żyje swoim życiem i ma duszę. Zbudowany aby cieszyć i dawać radość.