Rebelhorn zaskakuje mnie coraz bardziej. Jakiś czas temu, dostałem propozycję przedpremierowego otrzymania i przetestowania jeansów motocyklowych. Jako że, nie wyobrażam sobie jazdy w skórzanych spodniach, owa propozycja bardzo mnie ucieszyła. Radość została spotęgowana po otworzeniu paczki i bliższym przyjrzeniu się spodniom… „służbowy” ciuch o cywilnym wyglądzie. Skrzętnie poukrywane protektory i wszelakie systemy mające zapewnić ochronę przy zachowaniu stylówki normalnych jeansów. Dla mnie bomba!

Niezmiernie ważnym elementem jest dla mnie wygląd. Dlatego też, każdy mój motocykl robiony jest osobiście przeze mnie, tylko i wyłącznie pod siebie i ma mnie odzwierciedlać, być odbiciem mojej osoby. Na palcach jednej ręki, mogę policzyć seryjne motocykle, które mogą zagościć w moim garażu na stałe.  Sprawa również tyczy się garderoby. I nie, nie jestem waginosceptykiem w ciasnych spodniach, nie chodzę do stylisty a do fryzjera, wiem że w autobusie trzeba kobiecie ustąpić miejsca , wiem kiedy należy dać w ryja ale zupełnie nie mam pojęcia o co chodzi z aferą o laktozą i gluten 😉 Po prostu jestem  prostym facetem urodzonym w latach osiemdziesiątych. Prostym ale w tym dobrym słowa znaczeniu. Lubię prosto i stylowo, ze smakiem, z umiarem ale z zachowaniem tego czegoś.

Dlatego też, kiedy coś Wam pokazuję czy testuję,  jest to wcześniej przeze mnie przeanalizowane. W żadnym wypadku, nie chcę Wam czegokolwiek narzucać. Chciałbym tylko, w całym tym natłoku produktów, znaleźć coś naprawdę fajnego. Spójrzcie na moje poprzednie wpisy, zapewne załapiecie o co mi chodzi.

W tym przypadku, nie jest inaczej. Od dłuższego czasu jeździłem w standardowych jeansach, zakładając pod spód ochraniacze. Wierzcie lub nie, ale nic mi nie podchodziło. Jeśli już coś sensownego trafiłem, kosztowało wg mnie zbyt dużo w porównaniu do swej jakości. Spodnie Rebelhorn Classic II w pełni spełniły moje oczekiwania. Wyglądają, są uszyte z porządnych materiałów, wyposażone w masę protektorów. Zaczynając od ochraniaczy kolan, bioder, kości ogonowej, poprzez kevlarowe panele, podwójne a nawet potrójne szwy a kończąc na odblaskowych elementach, które ujawniają się w reakcji ze światłem reflektorów.

Każdy, kto choć raz kupował spodnie na motocykl wie, jak trudno dopasować rozmiar. Sprawa tyczy się tu szczególnie umiejscowienia ochraniaczy kolan. Rebelhorn oferuje w pełni regulowane panele chroniące kolana. Kilka chwil i miałem idealnie dopasowane protektory. Trzeba tu również dodać, iż producent zapewnił Nam spory komfort jeśli chodzi o demontaż ochraniaczy. Po dojechaniu w miejsce docelowe, bez robienia parkingowego striptizu, możemy spokojnie wyjąć protektory i nie martwić się, że będziemy chodzić jak pokraki. Nie ma konieczności zmiany spodni na normalne. Dodatkowo materiał z którego są wykonane, jest na tyle przyjazny, że daje pełen komfort użytkowania.

W spodniach nie przelatałem całego sezonu. Trafiły do mnie, gdy temperatury były już raczej uciążliwe. Nie ma co ukrywać, bez dobrej bielizny termicznej byłoby kiepsko. No ale temat tyczy się każdej odzieży motocyklowej, gdy temperatury spadają nawet poniżej 10 stopni.

Pomijając aspekt temperatur,  spodnie bardzo wygodne i komfortowe w czasie jazdy. Pozycja na prezentowanym motocyklu – Yamaha XS 650 Bobb Japan Style – specyficzna jak cały motocykl.

Pozycja na „srającego kota” była by ciężka do ogarnięcia, gdyby nie wcześniej wspomniane, regulowane protektory. Bez tego elementu byłoby po prostu uciążliwie, a ochraniacze nie spełniałyby swojej roli.

Bardzo duży plus dla projektantów, za nieumieszczenie wielkich, bocznych, kiczowatych kieszeni… jak robią to inni producenci. Taki element zdyskwalifikowałby te spodnie w moich oczach. Cały urok poszedłby się je..ć. Prostota wygrywa, nadając to coś, co czyni je kolejnym, stały element mojej garderoby. Rebelhorn wypuszcza na rynek kolejny świetny produkt. Zwróćcie uwagę na kurtkę w której jestem  na zdjęciach. To również Rebelhorn! Przypadek? Nie sądzę. Wiedzą co robią!

Zapraszam do galerii:

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA