Jak codziennie, przeglądając oś czasu w mediach społecznościowych, moją uwagę przykuł pewien projekt. Chodzi mianowicie o Hondę CB 400 zbudowaną przez Tomka z Warszawy. Motocykl miał to coś, co coraz częściej ciężko znaleźć nie tylko na polskiej scenie custom. Wycacykowane motocykle za miliony dolarów, budowane z katalogowych części nie porywają tak, jak motocykle zbudowane w zaciszu małego warsztatu. Tak właśnie jest w tym przypadku.

Motocykle bazowe, których używa Tomasz, można nabyć w cenie weekendu all-inclusive w agroturystyce pod Radomiem. Dobry pomysł, mnóstwo pracy, tyle samo umiejętności oraz wyczucia smaku i mamy gotowy przepis na unikatowy motocykl. Jak się okazało, to nie jedyna Honda spod jego ręki: ” Lubie te Hondy za to, że są lekkie, mają fajną charakterystykę silnika i znam je”.

Najważniejsze aby robić to z pasji i miłości. Masa warsztatów wyczuła dochodowy interes w lepieniu pseudo-customowych motocykli. Tak właśnie, lepieniu! Ilość gwałconych motocykli w Naszym kraju, rośnie w zastraszającym tempie. Brak jakichkolwiek proporcji, zero wyczucia w doborze kolorystyki i niezbędnych dodatków sprawiają, że motocykl w który włożono sporo kasy i pracy nadaję się tylko na grzęde dla kur. I tłumaczenie, że tak miało być, że to celowe łamanie zasad aby zaskoczyć i przetrzeć nowe szlaki są bzdurą. Zaskoczyć to może pierd z farszem co skutkuje kleksem w majtach, a przecierać to można później oczy ze zdumienia ile psedo customajzer woła za swe cudo.

Tomasz bardzo mnie zaskoczył, iż potrafi w bardzo umiejętny sposób połączyć kolorystykę, linie i wykończenie na najwyższym poziomie. Boje się to trochę napisać, ale delikatnie balansuje na krawędzi. Kilka dodatkowych bajerów,  kolorów czy udziwnień i nie byłoby tego artykułu.

Sukcesy jego projektów ocierają się o porażkę. I to nie jest przypadek. Przed podjęciem decyzji o napisaniu tego tekstu, przejrzałem jego projekty. Widać wypracowany styl co bardzo szanuję. Tym bardziej, iż motocykle nie trzymają sztywno linii bak – kanapa. Tomek w bardzo pomysłowy sposób obchodzi temat i na tym wygrywa.

Można się dopatrzeć wielkiego zamiłowanie do motoryzacji. Nie takiego nabytego na potrzeby dzisiejszej mody na customowe motocykle, a wyniesionej z domu. Tomasz jako dzieciak, przesiadywał całe dnie ze swoim tatą Teofilem w garażu, wysłuchiwał opowieści z zawodów, przyglądał się i fotografował jak ojciec przepala i upala motocykle. Teofil Jasiński, był mistrzem Polski w moto-crossie w latach 65-74 ubiegłego wieku. Styl motocykli z lat 60-tych, 70-tych, głównie moto-cross to właśnie ten klimat, w jakich Tomasz czuje się najlepiej –  CZ, Bsa ,Triumph i oczywiście stare modele japończyków.

Jasin Motorcycles, bo tak właśnie swój garaż nazwał Tomasz, mieści się w Warszawie. Motocykle Jasina zostały rozebrane do gołej ramy. Oczywiście wcześnie powstał zarys i zamysł co ma z tego powstać. Przeróbki blacharskie, renowacje, zakupy, lakierowanie, polerowanie, pieszczenie każdego elementu i rzecz jasna serwis mechaniczny. Dużo detali wykonanych własnoręcznie z dbałością o najdrobniejszy szczegół.

Ręcznie wykonane boczki, siodło, tylny błotnik, wydech, znaczki. Ze smakiem dobrane części, które zostały poprzewiercane. Prócz kwestii wizualnej, zmniejszą nieznacznie wagę motocykla.

„Oszczędności” w okolicach kierownicy plusuje, mały pojedynczy zegar, przy kierownicy tylko co niezbędne, diodowe migacze. Po co więcej?

 

Wybór ogumienia w charakterystyczny sposób nadaje masywności motocyklom, które w swej konstrukcji są dość lekkie. Dodatkowo, nawiązują do stylu retro, w który jest Tomasz zapatrzony.

Papuga 01, bo taką nazwę nosi motocykl, który jako pierwszy przykuł moją uwagę, nie wzięła się znikąd. Motocykl aż razi w oczy swą kolorystyką, jak i zresztą innego projekty Jasina.

Mamy tu granatową ramę, zbiornik składający się z kilku połączeń szarości, czerwieni, czerni. Akcentu dodaje lewy dekiel w kolorze intensywnej zieleni. Gdzie nie gdzie przebija się srebro oraz surowa stal.

Papuga jak papuga, kolorowa i to pasuje do niej. W tym przypadku jest dokładnie tak samo. A teraz wyobraźcie sobie bociana w kolorach Lorysy Górskiej (jedna z najbardziej ubarwionych papug) Ukłony dla pseudo „kustomarzjaninów” i ich projektów.

 

 

Tak trzymaj Tomasz!

Zdjęcia wykonał Filip Okopny